czwartek, 14 marca 2013

"I'm a Vampire!" #05/15

#05
 
     Następnego ranka szybko zjadłam śniadanie, ubrałam się i pognałam na zebranie, o którym zresztą dnia poprzedniego zapomniałam. Tak jak mówiono - moja siła się zwielokrotniła. Myjąc zęby doprowadziłam do stanu zapalnego dziąseł, bo szorowałam nie zdając sobie sprawy z tego,  jaką dysponuję mocą. Podobnie było z biegiem - do zamku dotarłam w zaledwie dwie minuty. Na miejscu jeszcze nikogo nie było, więc postanowiłam usiąść i zaczekać. Podeszłam do pierwszej ławy po prawej stronie, dotknęłam czubkami palców wyryte imię Azrael i usiadłam.
    Sprawdzałam czy nie ma żadnego listu w mojej szufladzie, kiedy do fortecy weszła Angie.
- Hej. - powiedziała siadając obok. - Gdzie reszta?
-Nie wiem. - odpowiedziałam.
Nagle do fortecy wszedł profesor Blake. Pod pachą niósł jakąś teczkę, a w dłoni trzymał krzesło.
- Dzień dobry. - powiedział i postawił je przed nami.
- Dzień dobry. Gdzie są wszyscy? - zapytała Angie.
- Dziś chciałbym porozmawiać tylko z wami.
- O co chodzi?
- Przejdźmy od razu do rzeczy. Chodzi o wasze moce. W ty cyklu to wy obie przeważacie, macie więcej energii niż w poprzednich cyklach.  To znaczy Azrael i Siwa (czyt. Z  IWA) zawsze były silne, ale teraz.. Teraz szczerze mnie to niepokoi.
- Panie profesorze, ale skąd pewność, że Azrael to moje imię?!
- To bardzo proste. Gdybyś nie była Azraelem, nie mogłabyś usiąść na tym miejscu. Siadając nie na swoim miejscy poczułabyś ogromny ból. - odpowiedział na moje pytanie. Wolałam nie sprawdzać czy mówi prawdę.
- Obawiam się, że obie mogłybyście zagrozić wszystkim wampirom, nie mówiąc już o tym, jak byście przywołały Abaddona.
- Co to takiego?
- Nie co, tylko kto. Jak wiecie Azrael jest w posiadaniu Tablicy Życia, zatem włada życiem i śmiercią. Może kogoś odwołać, jak i przywołać. Abaddon to brat, ale i też mąż Azraela. W tej chwili jest w spoczynku.
- Jakim jest aniołem? Dobrym, złym? - zapytałam.
- Takim jak Siwa. Zniszczenia. Wszyscy troje jesteście rodzeństwem, tyle, że Abaddona i Azraela łączy szczególna więź. Nazwano was Trzema Aniołami Apokalipsy, kiedy dawniej sieliście piekło na Ziemi. Udało się was "nawrócić", ale od tamtej pory nigdy nie rodzicie się wszyscy troje w jednym cyklu. Dla bezpieczeństwa.
- No dobrze, ale nie rozumiem po co to spotkanie. - zbulwersowała się Angie.
- Żebyście obie były świadome swojej mocy. Jesteście wiele razy silniejsze od reszty.
- Ehh. - westchnęłam. - Jeśli to już wszystko, to śpieszę się do domu. - wstałam nie czekając na jego odpowiedź i wyszłam z fortecy. Za mną wstała Angie.
- Dowidzenia. - powiedziała i mnie dogoniła.
   Gdy oddaliłyśmy się trochę od zamku Angie rozpoczęła rozmowę:
- Słuchaj. Kim jest ten Abaddon? To znaczy wiem, nasz brat, trzeci Anioł Apokalipsy, ale nie wyczuwam jego duszy, w żadnym ze światów, ani portali.
- Zamierzam się tego dowiedzieć.
- Jak?
- Przecież mieszkamy w tych samych domach od zawsze, tak?
- No.
- A on był e mną związany. Muszę znaleźć coś, co do niego mogło należeć, a wtedy cofnę się do wspomnień.
- Dobrze myślisz.
- Dam ci znać wieczorem, bo teraz jestem umówiona z Jackiem.
- Jasne. To cześć!!
- Cześć. - Powiedziałam i skręciłam w stronę wzgórza Wysokich Traw.
 
 
* * *
 
Tajne zapiski archiwum wampirów
 
Cloudia Settner znów skarży się na koszmary senne.
Tym razem z rysopisu wynika, że prześladuje ją anioł zniszczenia
(Papier zbyt przetarty, aby odczytać imię)
 
 
Anioł leci na białym koniu z Kosą Śmierci.
W śnie nic nie mówi.
Mężczyzna nie daje dziewczynie spokoju.
W pogotowiu nie wiedzą co robić.
 
ZAPIS Z DNIA: 23 MAJ 981 ROK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz